Zaułek
Nie bardzo rozumiałam co się dzieje, gdy jedna z bliźniaczek z naszej klasy, a zdałyśmy wtedy do siódmej, powiedziała że Daniel kłamie. Że wcale nie o Sarę mu chodzi tylko o mnie. Tyle że ja nawet go nie znałam.
Nie należałam do osób popularnych. Przezywano mnie kundlem, nie byłam prawdziwą bałkanką, miałam być skażona północnym wiatrem. Fakt, moje ciemne oczy, kruczoczarne włosy i oliwkowa cera sprawiały, że przynajmniej z wyglądu niczym nie wyróżniałam się od innych dzieciaków mieszkających w Skopie. Natomiast wszystko pozostałe windowało mnie w jakiś zupełnie odrealniony świat, który często wydawał mi się koszmarem.
Zrozumiałam to znacznie wcześniej niż tego lata. Życia goniło mnie już gdy byłam ledwo dzieckiem. Gdy miałam 10 lat zrozumiałam, że jestem zwierzyną, mięsem, które każdy może spróbować sobie wziąć. Że słodka fasada składająca się z sarnich oczu, idealnie uczesanych włosów sięgających brody, szytych na miarę sukieneczek i białych rajstop nie dodają mi niewinności. Że dorośli wcale nie są dobrzy i że mój ojciec jest głupcem, szaleńcem i egoistą. Bo gdy miałam 10 lat on po raz pierwszy próbował się zabić. Zanim do tego doszło jednak okazało się, że ta rozpaczliwa próba ucieczki spowodowana była tym, że przegrał w karty nasz rodzinny dom. Potem ktoś, kogo nikt o zdrowych zmysłach nie chce znać pożyczył mu pieniądze, których nie miał jak oddać. Więc koledzy tego kogoś przyszli do domu i wybił okna w drzwiach wejściowych. A ja jak zaklęta stałam za nimi i próbowałam się obudzić. I po raz pierwszy zapragnęłam by mój ojciec umarł. By znikną. Tak, żeby świat o nim zapomniał.
Wydarzyło się wtedy coś jeszcze o czym przez wiele lat starałam się zapomnieć. Coś co uzbroiło mnie w pancerz i odarło z duszy. Mimo że nawet jeszcze nie byłam nastolatką, wyglądałam dziecinnie jak tylko się da, chłopcy z ósmej klasy dostrzegli we mnie obiekt. Pamiętam ten jesienny dzień gdy wracając ze szkoły trójka, której imion nie umiem sobie od lat przypomnieć sobie postanowiła zabawić się mną. Nie wiem czego chcieli gdy osaczyła mnie i wepchnęli w odosobniony zaułek na tyłach szkoły, natomiast dobrze pamietam, że słyszałam jak bije mi serce i jak pulsowało mi skrobie. Pamietam też, że w chwili gdy największy z chłopaków wsadził mi rękę pod spódnicę zaczęłam bardzo głośno płakać, i że wtedy pojawił się ktoś jeszcze, kto złapał mnie za rękę i wyrwał z chwili, w której zamroziłam się całkowicie.
To zdarzenie sprawiło, że przestałam na dobre czuć się dzieckiem. Nagle przeraził mnie fakt, że ktoś pozwolił sobie naruszyć moją cielesność i próbował odebrać niewinność. To, że ktoś mi pomógł zupełnie nie zrobiłam na mnie wrażenie. Nie pamiętałam jego twarzy czy imienia. Za to On wiedział jak się nazywam i gdzie mieszkam.
Komentarze
Prześlij komentarz